05.12.2008
samotni:((((
Znowu samotnie rano się budzę
Znowu samotnie z problemami się trudzę
Znowu samotnie z żartów się śmieję
Znowu samotnie łzy gorzkie leję
Znowu samotnie na deszczu moknę
Znowu samotnie tego deszczu łykam kroplę
Znowu samotnie zasypiam wśród ciszy
Znowu samotnie... czy ktoś mnie usłyszy?
Czy ktoś usłyszy mego serca wołanie?
Czy ktoś odpowie? Czy nic się nie stanie?
Tak wiele miłości ze mnie ucieka...
Tak wiele miłości dla drugiego człowieka
Więc gdzie jesteś kobieto moich snów?
Przyjdź proszę... nie pozwól cierpieć znów...
Już zwalnia swój rytm serce zrozpaczone
Już sen krzepiący na powieki zaciąga zasłonę
Znowu samotnie uczę się śnić...
Śnić o tym, by kiedyś... przez kogoś... kochanym być...
..........
Samotność, to me słowa,
Które nie powtórzy już ma mowa,
Boję się strachu i smutku...
Robie krok do przodu, ale pomalutku,
Mówią do zakochania jeden krok,
A mnie wtedy nawiedza mrok.
Ja już uciekam,
Sił już nie mam,
Upadam, nie dam rady...
..........
Czewgo chcę- serdecznej miłości
dosyć mam mej samotności
Niech szlag mą duszę,
z którą co dzień męczyć się muszę.
Niech mnie ktoś stąd zabierze
Może wtedy w miłość uwierzę.
Niech mnie miłość zamroczy,
Chcę jej spojrzeć prosto w oczy.
Chcę wiedzieć, czym jest
Czy to zwykły serdeczny gest
Czy jest może czymś więcej?
Czyimś dotykiem na mojej ręce?
Więc po co te słowa?
Po co wogóle wzniosła mowa?
Po co "I love U" po co "Je t'aime"?
Po co nawet nasze: kocham cię?
Sama już nie wiem, kim jestem
czy sobie poradzę z życia testem
Lecz czy żądam tak wiele?
Gdzie sie podziali wszyscy przyjaciele?
Gdzie ci, co objaśniać mi mieli?
Gdzie ci, co miłość pokazać mi chcieli?
Krzyczę w bezsilnej wściekłości,
czując znów ukłucie samotności...
..........
Ona zabija, zżera człeka od środka
Podobnie jak strach,
który jednak można zwalczać.
Na Nią nic nie poradzisz
Jeśli się z nią spotkasz,
nigdy Cię nie opuści
To jedyny Twój przyjaciel
który będzie przy Tobie zawsze
Nawet wtedy kiedy nie będziesz Jej chciał.
Samotność jest
Nie musisz jej prosić żeby przyszła
Nie możesz jej prosić aby poszła
Ona po prostu jest
Będzie Ci towarzyszyć do końca Twych dni
Do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej.
..........
Samotność, cóż to jest?
Pustka? Nicość?
Bezmiar oceanu mego życia.
Dni bez wyrazu wlokące się w nieskończoność...
Jedno istnienie
Wśród tłumu bez twarzy
Szarych ludzi
Niosących z pokorą
Swe troski i cierpienia.
Drżący liść
Targany wichrem losu
I nie spełnionych namiętności
To ja.
Przyjdź, rozwiej mą samotność,
Przyjdź z różą we włosach,
Rozświetl blaskiem swych oczu
Mroczne korytarze
Mego życia.
Widzę już, jak idziesz
Wyciągasz rękę, coś mówisz i nagle...
Znikasz w całunie mgły czarnej
Otulającej szczelnie mój świat.
I znów samotny
Zagubiony
W szybko upływającym czasie
Wypełnionym po brzegi
Pustką...
Nicością...
SAMOTNOŚCIĄ...
Lubisz to?




