Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** | Fotka.com

Dla wszystkich samotnych serduszek...:***

Czy inni mogą zniszczyć związek.?!
Czy przez zazdrość innych może wszystko się skończyć.?!
Wszystko co było.. piękne.!
Wszystko co było i się nagle skończyło.!

a to wszystko przez nich.!
Przez tych co się wtrącają..
zazdroszczą..
i niszczą.!
Bo widza, że ktoś jest szczęśliwy i za wszelką cenę chcą to popsuć.!
Niech mi ktoś wytłumaczy..

Dlaczego tak jest.. ?!
Ja kogoś kocham, a czuje ze tracę. ;(

Przez tych co mówią, wymyślają COŚ czegonigdy nie było..

On zaczyna wierzyć.. ;(

A ja czuję, że go tracę.. ;(

1.  Ja nie chciałam..
2.  On się starał..
3.  Nie trwało to zbyt długo..
4.  W końcu zostaliśmy para..
5.  Jesteśmy szczęśliwi..
6.  Chociaż czuje że jest już inaczej.. :(
7.  Nie tak jak na początku..
8.  Ktoś się wtrąca, i gada mu coś czego nigdy nie było.. :(
9.  On chyba zaczyna wierzyć..
10. Czuje ze go tracę..
11. Wiem ze nie potrwa to już zbyt długo..
12. Czuje, ze zaraz powie mi ,,KONIEC Z NAMI, JA JUŻ NIE CHCE BYĆ Z TOBĄ '':((
13. I co wtedy.?! :(
14. Co ja zrobię.?!


Dlaczego tak musi być, ze coś co jest piękne musi się skończyć.?!

      MIŁOŚĆ RODZI SIĘ Z NICZEGO, A UMIERA ZE WSZYSTKIEGO.!

Lubisz to?
konto usunięte
Dlaczego tak musi być, ze coś co jest piękne musi się skończyć.?!
13 Diciembre 2008
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
Mój poprzedni związek skończył się własnie tak jak ty tu napisałaś. Wszystkich obchodzi życie innych a własne maja gdzieś ...
13 Diciembre 2008
12.12.2008

WIERSZ

Ukryta miłość



Tak bardzo chcę powiedzieć jak mocno Cię Kocham,
Lecz jestem zbyt płochliwy i nieśmiały.
Często siedzę i po kątach szlocham,
I pragnę, by uczucia me nie wywyiały.

Wiem, że są małe szanse, byś na mnie spojrzała,
Jednak to uczucie jestsilniejsze od mojej osoby.
Jesteś słodka niczym brzoskwinka dojrzała,
Powiem Ci co czuje, wymyślę różne sposoby.

Mam nadzieję, że zwrócisz na mnie uwagę,
Gdyż robię wszystko to, co w mojej mocy.
I poczujesz do mnie tego samego doznania,
Pragnę byśmy byli razem każdego dnia, i każdej nocy.

Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
Pragnę byśmy byli razem każdego dnia, i każdej nocy
12 Diciembre 2008

Jesteś zakochany czy kochasz


Przyszedł do mnie chłopiec i powiedział:
-Mam problem. Na ostatniej konferencji ksiądz użył słowa "zakochać się" i uparcie rozróżniał je ksiądz od sformułowania "pokochać", ale nie wyjaśniając w czym rzecz. Być może, że ksiądz omawiał to zagadnienie na którejś z wcześniejszych konferencji, na której nie byłem, ale dla mnie nie ma różnicy pomiędzy jednym a drugim.
Tak, jeżeli o tym mówiłem, to dlatego, że uważałem, że wszystko jest jasne. Jeżeli jednak nie jest, to spróbujmy to wyjaśnić. Zakochać się, to znaczy być olśnionym, zachwyconym. Pięknem zewnętrznym czy też wewnętrznym drugiego człowieka. Pozostawać pod jego urokiem. Bo go olśniła jej uroda, dziewczęcość, twarz, włosy, usta, sylwetka, takt, wdzięk, dobroć, mądrość, jej umiłowanie piękna. Bo ją ogarnął jego czar, chłopięcość, prostota, odwaga, zapał do życia, do działania, do twórczości, jego męska postawa, jego poglądy, sposób patrzenia na życie, jego zarys brody, piękne włosy, oczy. Bierność. O właśnie, może to słowo jest tu najbardziej potrzebne. "Tak chciałabym być w jego towarzystwie, tęsknię za nim, każda chwila bez niego zdaje się być stracona, marzę o tym, by znowu go spotkać. Chcę słyszeć jego głos, chcę wpatrywać się w każdy jego ruch, gest. Marzę o tym, by go dotknąć jak największej świętości. Pocałunek jest szczytem mych pragnień". To jest z reguły miłość nastolatków, która trwa dwa tygodnie, albo do wakacji, albo przez wakacje, i kończy się tak szybko jak się zaczęła, która przechodzi jak śnieg wiosenny. Nazywa się ją często "zieloną miłością" - i trafnie, bo ona jest jak niedojrzały owoc, który zanim dojrzeje, więdnie i spada. To jest miłość nastolatków do pana profesora, do pani profesorki, do aktorów, do śpiewaków, do jazzmanów, do kolegów i koleżanek klasowych. To jest typowe "chodzenie ze sobą". Chodzą i gadają. Bez końca. Gdyby można było przysłuchać się tej gadaninie. Bardzo często jest to monologowanie. Każdy mówi sobie, o sobie. Gdy kończy, zaczyna partner. A właściwie nie partner. Bo trudno mówić w takim wypadku o partnerstwie. Ale tu ani jednemu, ani drugiemu nie przyjdzie do głowy, że można by się na przykład razem uczyć, choć jednemu z nich nauka idzie trudno, że można by razem np. malować mieszkanie, bo akurat jedno ma takie zadanie przed sobą.
Zakochanie się ma ten charakterystyczny element bierności. Jeszcze w początkowej fazie nie jest to egoizmem, ale istnieje niebezpieczeństwo, że gdy tak zostanie, przerodzi się w egoizm. Tymczasem taki zachwyt, który jest podstawowym elementem miłości, powinien być jej pierwszym etapem. Człowiek od zakochania się powinien przejść do pokochania. To nie jeden krok, ale to przepaść, którą trzeba przekroczyć. Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by służyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć, by być potrzebnym.
Pokochanie nie jest obce oczarowaniu. Wprost przeciwnie. Człowiek zachwycony drugim człowiekiem, pozostający pod jego urokiem, prawdziwie za nim tęskniący, szukający jego towarzystwa, podświadomie wyczuwa, że nie można poprzestać na patrzeniu, na słuchaniu, że nie może wszystko skończyć się na biernej postawie brania, czerpania, chłonięcia, ale trzeba wejść w życie człowieka, w którym się zakochało, zbliżyć się do niego, złączyć się z nim, być razem. Świetnym sposobem bycia razem jest wspólna praca. Bo to nie tylko uczestniczenie w tym, co ukochana osoba robi, ale to uczestniczenie w jej życiu, w jej osobowości. Bywa tak, że tylko jedna strona przechodzi z etapu zakochania się na etap pokochania i stąd wynikają dziwne sytuacje, bo partner, który do tego kolejnego etapu nie dorósł, nie bardzo wie, o co chodzi, traktuje usiłowania drugiej strony jako wtrącanie się, ingerencję w jego sprawy. Ale bywa, ze wreszcie zrozumie. Wtedy już będzie chciał, by wszystko było razem. Będzie się cieszył z każdej wspólnej pracy, z każdego wspólnego obcowania. Na tej linii leży małżeństwo. Właśnie, bo małżeństwo to nie tylko współżycie seksualne, to nie tylko dzieci, ale to właśnie przede wszystkim bycie razem również poprzez wspólną pracę, tę zwyczajną, domową, codzienną i jakąkolwiek, jaką tylko życie przyniesie. Jedną z form tego bycia razem jest współżycie seksualne. I cudownie, gdy się tak składa, że małżonkowie mają ten sam albo podobny zawód. Gdy mogą maksymalną ilość czasu spędzać ze sobą, gdy wciąż, bez przerwy prawie trwa to wzajemne współżycie, wzajemny dialog, wzajemne wpatrywanie się w siebie, wzajemne uzupełnianie się. A jeżeli tak nie składa się, to trzeba to uzupełnić, opowiadać sobie, jak dzień wyglądał, szukając potwierdzenia swoich decyzji, rozstrzygnięć, sądów, wyroków, opinii.
Ale, niestety, zdarza się, i to zdarza się częściej, niż sądzimy, że człowiek zatrzymuje się na zakochaniu się i taki właśnie - zupełnie nie przygotowany - wchodzi w małżeństwo. Bywa, że potrafią - już w czasie trwania małżeństwa - oboje, albo przynajmniej jedna strona, naprawić ten układ i doróść do prawdziwej miłości. Ale bywa - i tak jest częściej - że nie potrafią. I dochodzi do tragedii. Ona była nastawiona na branie jego piękna, czaru, uroku, na jego męskie gesty, na jego stanowcze posunięcia. Ona czekała na jego działanie, na twórczość, na jego pracę dla niej. Ona chciała jego pocałunków, czekała na noszenie na rękach. Do głowy jej nie przyszło, że to ona w tym jego zmaganiu się z rzeczywistością powinna uczestniczyć, że to ona ma stanąć przy nim ramię w ramię i walczyć o nowy kształt wspólnej rzeczywistości. Nawet, gdy przymuszona zacznie działać i pracować, to nie razem, ale samotnie - z ambicją albo chciwością, poświęceniem albo robieniem pieniędzy, z nienawiścią albo z chęcią pokazania, że ona też potrafi, ale nie na to, żeby się jednoczyć ze swoim mężem. Tego nie rozumie. Nie wie, o co chodzi. Dla niej słowo "miłość" co innego znaczy. Ona była zakochana. Teraz przestała kochać, bo się rozczarowała. Jest w małżeństwie, bo jest. Ale kochać nie umie: nie umie być razem.
Jakie jest życie codzienne, takie i współżycie seksualne. Nastawionej biernie na branie - żeby było dobrze - na otrzymywanie, w ogóle nie przyjdzie do głowy, by zastanawiać się nad tym, co czuje jej partner. Tak jak w życiu, tak i w tej sytuacji nie rozumie, ze powinna być razem, a na to trzeba odczuwać drugiego człowieka każdym nerwem. Że trzeba starać się, by on był szczęśliwy, że jest tylko "razem".
To samo, gdy chodzi o męża kochającego się w swojej żonie, żonie, która miała być ozdobą jego życia, bukietem w jego solidnie urządzonym mieszkaniu, a która na co dzień inaczej zaczęła wyglądać, inaczej zachowywać się niż w czasach narzeczeńskich. Wobec tego on przychodzi z pracy, kładzie się na leżance, rozkłada gazetę i nic go więcej nie obchodzi. Uważa, że jego męski obowiązek dla domu jest skończony. Ma podzielny zakres obowiązków na swoje i żony. Do tamtych nawet nie zagląda - uważałby, że to poniżej jego godności. Robi to, co do niego należy i znika. Ma swoich kumpli, do których obowiązkowo musi iść, ma swoje interesy i przez myśl mu nie przejdzie, że mogłoby być inaczej: że treścią życia powinno być właśnie bycie razem przy każdej nadarzającej się okazji, jakąkolwiek by była, choćby poprzez wspólną pracę domową. Ma dom i żonę, ale właśnie na zasadzie "mieć" a nie "być". Ma żonę tak jak ma samochód, ale naprawdę to jest starym kawalerem. Nawet się tym szczyci, że, mimo iż jest żonaty, pozostał wolny.
Jak się nauczyć miłości. Gdzie się nauczyć miłości. Najprościej w domu. Przy rodzicach. Patrząc na rodziców. Jeżeli oni są w tym względzie przykładem. Gdy dziecko widzi, jak rodzice razem pracują, jak sobie wzajemnie pomagają, jak cieszą się sobą będąc razem, dzieląc się swoimi osiągnięciami, satysfakcjami, strapieniami, szukając u siebie pomocy, zrozumienia, zwierzając się sobie ze swoich kłopotów, będąc razem w pełni szczęśliwi.
A gdy w twoim domu jest źle? Powiem ci: na złych przykładach też się można uczyć - na zasadzie negacji. Kiedy stwierdzasz, że w twoim małżeństwie będzie przeciwnie.

Ks. M.Maliński - "Zanim powiesz kocham

Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
".. Jak się nauczyć miłości. Gdzie się nauczyć miłości. ??"
12 Diciembre 2008
konto usunięte
Dla niej słowo "miłość" co innego znaczy
12 Diciembre 2008
Siema włąsnie szukam przyjaźni albo dziewczyny pisać na gg:694916
Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008

Wyszedłeś bez słowa zamykając drzwi
Właśnie wtedy, gdy cię pragnęłam, trochę więcej
Pełen obaw oddaliłeś się od gniazda, bez wyjaśnienia
Zostawiając mnie, zranione serce, zostawiając mnie

Wśród twoich papierów znalazłam list
Napisany ścisłym pismem, jakieś zdania bez sensu
Piszesz, że brakowało ci powietrza
A przecież nie stawiałam żadnych warunków

Teraz umieram z miłości, bo ciebie tu nie ma
Umieram i nie mogę mieć nadziei
Że wrócisz tutaj

Powiedz mi, ze to nieprawda, że obudzę się
Tuż przy tobie, tak jak to było jeszcze wczoraj
Bo umieram z miłości, gdy cię tu nie ma
Umieram i nie mogę mieć nadziei
Że wrócisz tutaj
Do mnie, ze swoimi pocałunkami
Umieram z miłości, gdy ciebie nie ma
Umieram i nie mogę mieć nadziei
Chcę cię mieć przy sobie
Bez twojej miłości nie umiem żyć.!

Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
Teraz umieram z miłości, bo ciebie tu nie ma...
12 Diciembre 2008
konto usunięte
Wyszedłeś bez słowa zamykając drzwi piękne :)
12 Diciembre 2008
Gdyby tylko mógł uciekłby na koniec świata. Niestety świat Pawełka ograniczał się do tych kilku ścian oraz podwórka na którym popołudniami bawił się z kolegami. Oczywiście tylko wtedy gdy była ładna pogoda, bo inaczej mama kazywała mu ubrać ten okropny różowy szalik, którego tak nieznosił. Jedyne co mógł teraz zrobić to usiąść w kącie zatkać uszy, zamknąć oczy i starać się nie słyszeć kłócących się rodziców. Zawsze robił tak by myśleli, że nie słyszał tego co sobie wtedy mówili. Myślał wtedy najczęściej o Czarusiu, psie swojej babci. Często jeździli tam na wakacje, gdzie Pawełek spędzał całe godziny poszukując przygód, to w lesie podczas wypraw na grzyby z dziadkiem, to na plaży z rodzicami, lub właśnie z Czarusiem. To był jego największy przyjaciel. Byli wtedy tak szczęśliwi. Stary zegar swoim cykaniem powoli odmierzał sekundy, z których każda trwała wiecznie. Wiatr wył za oknem i tylko on zagłuszał cisze, która pozostała po kłótni. Ciszę, która była tysiąc razy gorsza niż najgorsze słowa jakie mogli sobie powiedzieć. Powolutku otworzył zaciśnięte oczy i spojrzał w stronę drzwi. Chyba mama zapomniała zamknąć je na klucz bo delikatnie drgały pod wpływem wiatru. Wstał i najciszej jak mógł nacisnął klamkę. Nie mógł dłużej patrzeć na skłóconych rodziców, musiał uciekać, nie ważne gdzie nie ważne jak byle jak najszybciej, teraz, już. Zamknął drzwi o wiele za głośno niż chciał ale chyba nikt się nie zorientował. Przebierając małymi nóżkami prędko zbiegł po schodach i w kilka sekund był już na parterze. Stanął przed wielkimi drzwiami do jego bloku, to była ostatnia przeszkoda. W głowie dziesięciolatka toczyła się wojna. Jeszcze mógł się wycofać, wrócić, a rodzice nawet nie zauważą, że go nie było, ale nie, nie tym razem. Już miał wracać gdy do budynku wszedł pan Kotas sąsiad z naprzeciwka. Decyzja zapadła momentalnie.
-Cześć Paweł. Jak się masz?- zapytał jak zwykle sąsiad, lecz on nie słuchał. Prześlizgną się przez na wpół otwarte drzwi i zatrzymał się na chodniku. Uszedł kilka kroków wzdłuż jezdni i zatrzymał się.
- Może już nigdy nie zobaczę mamy ani taty- pomyślał.
Odwrócił się by ostatni raz spojrzeć na swój dom. W jego pokoju wciąż paliło się światło, chyba nikt nie zauważył jego nieobecności. Zrobił kilka kroków w tył w celu uzyskania lepszej perspektywy, nie zauważając, że wszedł na jezdnię. Pisk opon, błysk świateł, nawet nie zdążył krzyknąć nim w jego głowie zapadła cisza.
Bolała go każda cząsteczka jego drobnego ciała. Gdy otworzył oczy zobaczył jakąś panią w białym kitlu pochylającą się nad nim. Przestraszył się bo nigdy w życiu jej nie widział.
- Nie bój się. -powiedziała kobieta najcieplej jak tylko mogła po czym odwróciła głowę zwracając się do kogoś innego.
-Obudził się.
Usłyszał kilka szybkich kroków, powoli odwrócił głowę i zobaczył rodziców.
- Wszystko będzie dobrze- powiedziała mama uśmiechając się do niego przytulając się do ramienia ojca. Uśmiechną się do niej i zobaczył łzę spływającą po jej policzku i wiedział, że płacze ze szczęścia. Łza zatrzymała się na moment i wtedy zobaczył, że policzek matki jest siny i spuchnięty. Odwrócił głowę by nie widzieli, jak zaciska oczy by nie płakać.
Lubisz to?
konto usunięte
piękne ;** =(( ajc ! :( znaki
12 Diciembre 2008
Czym jest miłość w swej najgłębszej istocie? Przelotnym uczuciem? Namiętnością? Emocjonalną kontemplacją piękna i dobra? Często się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że miłość jest i przelotnym uczuciem, namiętnością i kontemplacją piękna i dobra. Uważam, że obecnie miłość jest wartością niedocenianą w porównaniu z żądzą władzy, znaczenia i bogactwa materialnego.

Miłość jest głęboką, istotną potrzebą człowieka, tęsknotą za uzupełnieniem swej egzystencji i nadaniem jej sensu. Ja miłość zaliczam do wartości uniwersalnych, takich jak prawda, dobro i piękno.

Człowiek posiadający zdolność do miłości postrzega świat i ludzi ?sercem?. Odbiera ciepło innych i dużo ciepła im okazuje. To w miłości najpełniej realizują się tkwiące w człowieku wartości. W miłości odnajduje osoba największą pełnię swego bytowania, obiektywnego istnienia. Przede wszystkim miłość umożliwia mi poznanie pełnej prawdy o człowieku, dochodzę do głębszego poznania człowieka.

Miłość zaczyna się tam, gdzie dostrzega się w człowieku osobę, a nie rzecz, którą można wykorzystać, a potem wyrzucić. ?Do czasu tylko możemy ukryć egoizm ? zmysłów, czy też egoizm uczuć ? w zakamarkach fikcyjnej struktury, którą z całą tylko dobrą wiarą nazywa się miłością...?

Dla mnie miłość jest nie tylko źródłem, ale i najbardziej intensywnym przejawem życia. Dla mnie miłość przejawia się prawdomównością, dobrem, wszechmocą, szczęściem, które stwarza i ocala Bóg. Kocham Boga i wiem, że Bóg też mnie kocha. Bóg jest miłością, to znaczy, że jest tym ?gniazdem? człowieka, w którym czeka na niego szczęście.

Istnieje głęboka potrzeba miłości. Nie ma człowieka, który by nie pragnął kochać. Sęk w tym, że czasem przytrafia się miłość nieszczęśliwa .....
Oto zakochał się w niej, lecz bez wzajemności. Oto matka troszczy się o dziecko, a ono schodzi na manowce. Czy warto więc kochać? Warto! bo miłość to dobroć dla każdego człowieka i tęsknota za Bogiem jako wartością najwyższą. Nie tylko warto być dobrym, ale nawet należy, gdyż zła, które jest na świecie, nie pokonamy złem. Tego może dokonać tylko bezinteresowna miłość. Tylko ta wartość może uratować zautomatyzowany świat. Każdy jest swego rodzaju egoistą, ma materialne spojrzenie na świat, trudno jest dostrzec wartości duchowe w drugim człowieku i chyba dlatego ludziom jest tak potrzebna miłość, akceptacja którą od Boga otrzymują.

Czym jest moja miłość?
Jest tyle odmian miłości! Miłość dziewczyny i chłopaka, miłość męża i żony, miłość dzieci oraz rodziców, miłość macierzyńska, miłość Ojczyzny. Na każdym z wymienionych miejsc kwitnie miłość. Widocznie nigdzie nie kwitnie w pełni, skoro musi kwitnąć w różnych miejscach. Chyba nie potrafię powiedzieć, czym jest moja miłość. Przeżywamy miłość, każdy na swój sposób, ale nie wiemy, czym ona jest. Czy kiedykolwiek poznamy jej naturę?

Miłość do osoby jest łaską. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu zetknął się z taką miłością. Czasami uświadamiamy sobie nagle, że jesteśmy przez Boga umiłowani tą właśnie miłością. Pytamy w takich momentach: ?Za co? Czy jesteśmy tego godni??

Świat kolorowych reklam mami nas pokusą, że życie jest łatwe, lekkie i przyjemne. I to się nam podoba. Ukwiecone wiosną łąki, pola i krzewy radują nasze oczy i serca. Zakochani wciąż marzą o tym, żeby miłość słodka, nigdy nie przeminęła. Ale wiedzą, że tego nie da się zrealizować, nie każdy może kochać tak, jakby tego chciał, zawsze coś stoi na przeszkodzie i jeśli nie umie sobie z tym poradzić to ...

Uważam, że miłość to dar Boży. Trzeba z niego korzystać tak samo jak z picia czy jedzenia i cieszyć się, że daje nam tyle radości. O miłości pisze się często i dużo, a w moim życiu odgrywa duże znaczenie.

Miłość to szansa na piękne życie
Bez miłości życie jest szare i puste
Miłość wszystko wybaczy
Rozwiąże każdy problem
Miłość to mój życiowy cel
Który najtrudniej osiągnąć.
Miłość ?
Chciałabym ją zatrzymać
Uchronić przed złem
Przed końcem

Z każdą chwilą, jest jej coraz mniej
Umiera ? zostaję sama
Wpatrzona w białą ścianę
Zadaję sobie pytanie
Dlaczego właśnie ja?
Zamykam oczy i zasypiam
Okryta osłoną nadziei
Na lepsze jutro.
Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
12 Diciembre 2008
11.12.2008

Ja to mam...

Ja to mam szczęście u dziewczyn.:( Zawsze jest to samo. Nie ważne ile bym się starał zawsze na końcu jest tekst: "Zostańmy przyjaciółmi".:( Mimo, że jestem sobą, nie zdażyło mi się żadnej dziewczyny źle potraktować. Może ktoś jakąś radę? Może akurat z jakiejś skorzystam.:) Pozdrawiam
Lubisz to?
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
Otatnio też tak powiedziałam do jednego, po prostu stwierdziałam ze nie bedziemy pasować, to jest lepsze niż ciągniecie tego na siłe :)
12 Diciembre 2008
konto usunięte
mysle ze raczej powinienes zabrac ja na jakis dlugi romantyczny spacer i sprobowac ja poznac i dapozc jej poznac siebie...moze za szybko starasz sie ja poderwac.. najpierw ja poznaj a pozniej sam zobaczysz czy warto probowac.. ;) powodzenia ;)
12 Diciembre 2008
11.12.2008

kochać to..

 

Kochać to - żyć i umrzeć dla kogoś.. 
Kochać to - ogrzać kogoś swoim ciepłem.. 
Kochać to - dać komuś serce i przyjąć je odniego.. 
Kochać to - być szczęśliwym i dawać szczęście.. 
Kochać to - patrzeć oczami miłości.. 
Kochać to
- nie mówić kocham, ponieważ Cię potrzebuję 
tylko potrzebuję Cię, ponieważ Cię kocham.. 

Kochać to - starać się nie mieć ostatniego słowa, lecz 
uczynić ostatni krok.. 

Kochać to - umieć powiedzieć przepraszam iprzyjąć przeprosiny.. 
Kochać to
- tworzyć dobro i ochraniać je w sobie, aby 
móc je później ofiarować.. 

Kochać to - umieć zrezygnować z czegoś dla kogoś.. 
Kochać to
- umieć naprawić coś, co się samemu popsuło.. 
Kochać to
- być cierpliwym.. 
Kochać to
- nie ranić.. 

Kochać to - nie zapominać o kimś.. 

Lubisz to?
konto usunięte
Kochać to - nie mówić kocham, ponieważ Cię potrzebuję tylko potrzebuję Cię, ponieważ Cię kocham..Kochać to - nie ranić..
20 Diciembre 2008
Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
13 Diciembre 2008
konto usunięte
Kochać to - dać komuś serce i przyjąć je od niego..
12 Diciembre 2008

 

Przychodzą takie chwile
Kiedy wszystko pęka
I jedyne na co nas stać
To płacz
Potok łez,
Które mówią wszystko..

..Srebrną żyletką na dłoni..
..Wycinam kolejne znaki..

Brak siły
Oraz chemicznej miłości.
Rodzi chęć ujrzenia krwi
Spływającej po mym ciele..

Jak kamień, siłą grawitacji
Upadasz w dół
W śnie jak na jawie, ciągle
Czujesz ten beznamiętny ból.

Ciemność
Otwieram oczy
Mój pokój wypełnia szary świt
Smutek
Bolesna bezradność.

Cały świat traci dla mnie sens, nic
Mi sie wychodzi.
Co się ze mną dzieje? Do niczego
się nie nadaję.

..Po paru dniach.. Po paru
Nieprzespanych nocach..

..Obudziłam sie..

..Odziana w sukienkę..


Wszystkie uczucia minęły.
Nienawiść.
Miłość.
Wszystkie.
Wszystkie?
Zostało jedno...

BÓL.!

Chociaż żal to na mnie pora już.
Chociaż żal to we mnie świat się
Kończy tu.
Chociaż żal kończy się mój czas.

Z każdym dniem brak mi sił..
Nie chcę być już tutaj..
Naprawdę nic nie chce..
Bo wiem, że będzie o wiele gorzej..

Lubisz to?
konto usunięte
milość życia zaklęta w mechaniczne konie..
11 Diciembre 2008
Dla wszystkich samotnych serduszek...:***
11 Diciembre 2008
1 588 589 590 591 592 715