Ostatnio byłam w Polsce na wakacjach.
Było zajebiscie tak jak zawsze. Byłam u mojej kuzynki.
Codziennie wychodziłysmy na dwór z jej kolegą, którego już wczesniej widziałam raz...może dwa razy.
Było fajnie....do czasu...
On mi mówił, że mnie kocha i prawił mi takie komplementy, że ah!.
Mi też sie podobał wiec nie odrzucałam jego zalotów.
ALe potem się zaczeło psuć.
Pytał sie mnie kilka razy czy chce z nim być ale ja mówiłam,że nie ponieważ wiedziałam że on chce ze mną być tylko na czas mojego pobytu.. a ja nie chce znowu mieć złamanego serca i głupiej przygody na koncie.
Wiec cały czas odmawiałam.
No i potem stwierdziłam, że może powinnam się zgodzić. I zagadałam do niego.
I wtedy on powiedzial ze nie ma sensu bo i tak jestem tam jeszcze jeden dzień. :(:(:(:(
Odrazu podbiegłam do kuzynki ze szklankami w oczach ponieważ zależało mi na nim. Myslałam, że mu na mnie też.... ale chyba sie myliłam....
ALe on sie zoorientował dlaczego płacze...
No i 3-4 dni temu co taki wielki deszcz we wrocku był...Bylismy na dworze...to wlasnie wtedy ja plakalam...i wgl...no i on podszedl zeby powiedziec ze on chce ze mna byc i go nie obchodzi gdzie bede. ze mnie kocha itp.
I potem powiedzial ze on myslal ze to ja chce sie nim zabawic.
Ale szczerze w to nie uwierzylam.
ale teraz juz wrocilam do irlandii.
Wczoraj z nim gadalam...
i nadal prawi mi komplementy i chce ze mna byc
a ja nie wiem co robic
mowi ze kocha no i jak bylam z nim to byl taki slodki i wgl...no i on mi sie pdoba...ale ta odleglosc...on chce sprobowac...ale ja nie wiem co mam robic..
POMÓŻCIE PROSZE :(:(:(:(:(:(:(