30.08.2011
Nie zapomnij o mnie
-Po co przytulać się do zimnego ,bezwładnego ciała, z którego wszystkie emocje juz opadły? Spoglądając w te oczy widzę ,że nie ma juz go.. odszedł ten którego kochałam.
-Czemu mówisz to tak jakbym umarł? Nie chcesz już się do mnie przytulać?
-Mój drogi. Dla mnie umarłeś.
Chcę żebyś mnie nie zapomniał, żebyś w każdej kolejnej kobiecie szukał mojego zapachu, smaku i kształtu, mojego głosu, mojego spojrzenia, gładkości mojej skóry, mojej uległości i mojej nieobliczalnej radości, mojej nieobliczalności, mojego zachwytu. Wspaniałych kobiet jest wiele na pewno spotkasz ich wiele... ale nie takich jak ja... bo ja jestem niestety... tylko jedna.
Kiedyś Ci powiem jak puste były wieczory bez Ciebie gdy za towarzystwo robiła mi muzyka, herbata, koc i Twoje zdjęcie. Powiem Ci jak smakowały moje łzy i tęsknota, której nie dało się opisać słowami, że nawet pomarańcze traciły smak...
Dla CIEBIE znów stałam się dzieckiem żebyś miał się kim opiekować... dla CIEBIE nauczyłam się śmiać i płakać... dla NAS wzięłam parasol żebyśmy nie zmokli i nie dostali kataru... dla CIEBIE nauczyłam się szurać butami po jezdni... TY odszedłeś deszcz przestał padać JA wydoroślałam składam parasol ocieram łzy nie szuram butami... RUSZAM, ODCHODZĘ!
Siedzę sama ze swoimi wspomnieniami.Patrzę na nasze zdjęcie. Wszyscy mówią, że się trzymam, ale gdyby ściany potrafiły mówić, opowiedziały by o tym, jak wszystko się we mnie załamuje...
Myślę, że nie można całkowicie zapomnieć wyrządzonych nam krzywd. Człowiek świadomie nie powraca do przykrych chwil, by okłamywać samego siebie, że nie pamięta. Kiedyś jednak, gdy przychodzi moment, w którym musi pocieszyć bliźniego, mówi: "nie płacz, zapomnisz, tak jak ja zapomniałem o..." - w ten sposób udowadnia, że nadal pamięta. Że to nadal boli.
I ściskając w ręce nasze zdjęcie czuję się wolna, przerywam je na pół. Teraz Ty jesteś osobno i ja, nie ma już nas, przecież nigdy nie było nas. To było tylko złudzenie, sen, wyobraźnia, halucynacja po dużej ilości alkoholu, cokolwiek. Ale nas nie było, nigdy.
-Czemu mówisz to tak jakbym umarł? Nie chcesz już się do mnie przytulać?
-Mój drogi. Dla mnie umarłeś.
Chcę żebyś mnie nie zapomniał, żebyś w każdej kolejnej kobiecie szukał mojego zapachu, smaku i kształtu, mojego głosu, mojego spojrzenia, gładkości mojej skóry, mojej uległości i mojej nieobliczalnej radości, mojej nieobliczalności, mojego zachwytu. Wspaniałych kobiet jest wiele na pewno spotkasz ich wiele... ale nie takich jak ja... bo ja jestem niestety... tylko jedna.
Dla CIEBIE znów stałam się dzieckiem żebyś miał się kim opiekować... dla CIEBIE nauczyłam się śmiać i płakać... dla NAS wzięłam parasol żebyśmy nie zmokli i nie dostali kataru... dla CIEBIE nauczyłam się szurać butami po jezdni... TY odszedłeś deszcz przestał padać JA wydoroślałam składam parasol ocieram łzy nie szuram butami... RUSZAM, ODCHODZĘ!
Siedzę sama ze swoimi wspomnieniami.Patrzę na nasze zdjęcie. Wszyscy mówią, że się trzymam, ale gdyby ściany potrafiły mówić, opowiedziały by o tym, jak wszystko się we mnie załamuje...
Myślisz, że wspomnienie rozbite na tysiące
kawałków przestaje być wspomnieniem?
A może ma się wtedy zamiast jednego,
tysiąc wspomnień?
Jeśli tak, to myślisz,
że teraz każde z tego tysiąca wspomnień
będzie bolało z osobna?
kawałków przestaje być wspomnieniem?
A może ma się wtedy zamiast jednego,
tysiąc wspomnień?
Jeśli tak, to myślisz,
że teraz każde z tego tysiąca wspomnień
będzie bolało z osobna?
Myślę, że nie można całkowicie zapomnieć wyrządzonych nam krzywd. Człowiek świadomie nie powraca do przykrych chwil, by okłamywać samego siebie, że nie pamięta. Kiedyś jednak, gdy przychodzi moment, w którym musi pocieszyć bliźniego, mówi: "nie płacz, zapomnisz, tak jak ja zapomniałem o..." - w ten sposób udowadnia, że nadal pamięta. Że to nadal boli.
Płacz, nie oznacza chęci powrotu do Ciebie,
to naturalny odruch obronny organizmu,
który poprzez łzy pozbywa się trucizny.
W zależności od stopnia zatrucia,
ilość łez jest nie ograniczona.
to naturalny odruch obronny organizmu,
który poprzez łzy pozbywa się trucizny.
W zależności od stopnia zatrucia,
ilość łez jest nie ograniczona.
I ściskając w ręce nasze zdjęcie czuję się wolna, przerywam je na pół. Teraz Ty jesteś osobno i ja, nie ma już nas, przecież nigdy nie było nas. To było tylko złudzenie, sen, wyobraźnia, halucynacja po dużej ilości alkoholu, cokolwiek. Ale nas nie było, nigdy.
Lubisz to?


