XxIX , ; **
- Posłuchaj. była sobie..
- Księżniczka.?
- Nie wiem. może prawdziwa królewna, a może nimfa. Czy to ważne.? Niech będzie księżniczka.
- Więc opowiadaj o tej księżniczce.
- Słuchaj i nie przerywaj. Księżniczka żyła sobie w całkiem wygodnym pokoju na ostatnim piętrze wieży. Żyła sobie i marzyła o kwiatkach i s z m a t k a c h. Urozmaicała sobie czas czytaniem poezji i słuchaniem muzyki.
- Po prostu była sobie, żyła i marzyła.?
- Tak. Aż pewnego wieczoru spotkała kogoś u wrót zamku.
- Kto to był.?
- Och, zaraz się dowiesz. Słuchaj tylko. spotkała go, pocałowała i..
- I co.?
- Są pocałunki, które kłamią. są pocałunki, które serce łamią.
- Rymujesz.
- Tak jakoś.
- To Twoje.?
- Nie wiem. Może moje, a może gdzieś to przeczytałam, ale tak właśnie było. To był zaczarowany pocałunek, bo od niego wszystko się zaczęło. Była noc wysrebrzona mrozem i śniegiem. Noc, gwiazdy, on. I księżniczka.
(..)a potem przyszła wiosna. Zaczęła szaleć zieleń i rozszalało się jej serce, choć próbowała nad nim zapanować. Porą księcia, bo tak go nazwała w myślach, był wieczór, więc ona wciąż czekała na zmierzch, mimo że dawniej najbardziej lubiła poranki. Zapalała świecę i gdy byli razem, cała komnata wirowała. Pewnego wieczoru przyniósł ze sobą i podarował jej piękny wiersz pełen miłosnych zaklęć. były jeszcze inne wiersze i inne wieczory i niecierpliwe czekanie na tego, o którym myślała, że jest jej księciem z bajki.
- To koniec.? Niesamowicie głupi.
- Daj mi skończyć. Stale przerywasz.
- Ta Twoja księżniczka jest horrendalnie głupia, tylko stale czeka i czeka. Poza tym, kto dzisiaj głuszy dziewczynę na wiersze i która daje się na to złapać.?
- Widocznie księżniczka trochę niedzisiejsza i to był najlepszy sposób, żeby zdobyć jej serce.
- No dobra. to już koniec.?
- Wcale nie, bo kiedyś przyszedł taki wieczór, kiedy skończyła się poezja..
- I zagrały zmysły.? Czy tak.?
- Prawie tak. Na szczęście księżniczka była na tyle rozsądna, że do niczego nie doszło. Książę wyszedł obrażony.
- Wtedy czar prysnął i wreszcie obudziła się ta Twoja księżniczka.?
- Wcale nie, bo ona nadal go kochała i wierzyła, że wróci.
- Fantastyczna idiotka.! I doczekała się w końcu.?
- Doczekała, ale nie tego czego pragnęła. Zobaczyła go z inną. Już nie był księciem. Świat marzeń legł w gruzach, a jednak nadal go kochała.
- Lubię słuchać jak ludzie komplikują sobie życie. Co było dalej.?
- Dalej był smutek. minęła wiosna, przyszło lato oszałamiające kolorami i słońcem, pełne zabaw i radości. Wielu młodych ludzi przewijało się przez zamkowe sale, ale ona chciała mieć przy sobie tylko księcia. Łzy i rozpacz przyszły z jesienną szarugą. Wszyscy już zapomnieli o tym, że kiedyś był przy niej książę, tylko ona nie mogła o nim zapomnieć.
- To już koniec.?
- Chyba tak, chociaż można by ciągnąć tę historią dalej, bo ona wciąż ma masę kłopotów i smutków, a jej zielone oczy są pełne łez.
- Dziwna ta twoja bajka-niebajka, ale dobrze się jej słuchało.Kim Ty właściwie jesteś.?
- Kim ja jestem.? Może Tobą, a Ty mną.? A może obie jesteśmy księżniczkami.? Może ta bajka-niebajka była naprawdę.
- Więc opowiedziałaś to wszystko o sobie. Po co.?
- Może po to, żeby otrząsnąć się z tej historii, a może dlatego, że znów jest jesień, a ja mam zielone oczy i .. czekam...
