VS
Manchester United pokonał Tottenham Hotspur 3:1 (0:0) i przynajmniej do niedzieli będzie liderem Premier League. Mistrzowie Anglii zwycięstwo zawdzięczają dwóm bramkom Ryana Giggsa i trafieniu Naniego.
"Czerwone Diabły" do spotkania z londyńczykami przystąpili bez Wayne'a Rooneya. Anglik ze względu na uraz kostki nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Na tej zasiadł natomiast Owen Hargreaves.
Mecz na Old Trafford rozkręcał się bardzo powoli. W pierwszej połowie Manchester United był zespołem wyraźnie lepszym, ale nie potrafił znaleźć recepty na dobrze grających w defensywie zawodników Tottenhamu.
Pierwszą groźną sytuację pod bramką Spurs "Czerwone Diabły" stworzyły dopiero w 28. minucie. Po wrzuceniu piłki przez Patrice'a Evrę w polu karnym gości powstało spore zamieszanie. Futbolówka spadła pod nogi Dymitara Berbatowa, ten zdecydował się na strzał, lecz w ostatniej chwili został zablokowany przez Ledleya Kinga.
Chwilę później znów było groźnie pod szesnastką Heurelho Gomesa. Fantastycznym prostopadłym podaniem Antonio Valencię obsłużył Rafael. Ekwadorczyk oddał jednak zbyt lekki strzał, by zaskoczyć golkipera Tottenhamu.
Jeszcze przed przerwą kolejną szansę miał Berbatow - strzelił jednak wysoko nad bramką.
Po zmianie stron spotkanie zrobiło się znacznie ciekawsze. Już chwilę po wznowieniu gry dogodną sytuację zmarnował Roman Pawluczenko.
W 57. minucie kibice na Old Trafford zerwali się wreszcie z krzesełek. Ładną akcję przeprowadził Berbatow, wpadł w pole karne, odegrał piętką do Evry, a Francuza sfaulował Benoit Assou-Ekotto. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Ryan Giggs i wykorzystał rzut karny.
Z prowadzenia Manchester United nie cieszył się długo. W 69. minucie Tottenham egzekwował rzut rożny, a przy biernej postawi obrońców piłkę głową do bramki skierował Ledley King.
Stracona bramka nie spowodowała desperackich ataków "Czerwonych Diabłów". Sir Alex Ferguson widząc bezradność swoich zawodników wprowadził na plac gry Federico Machedę. Włoch miał ogromny wpływ na rozwój wypadków na boisku.
W 81. minucie akcję rozpoczął Darren Fletcher. Szkot podał do Machedy, ten błyskawicznie oddał piłkę do Naniego, Portugalczyk wpadł w pole karne i piękną podcinką pokonał Gomesa.
Nani na ustach kibiców znalazł się też pięć minut później. Portugalczyk umiejętnie zwolnił akcję tuż przed polem karnym, a biegnący za nim Wilson Palacios nie wytrzymał presji i sfaulował Portugalczyka. Do piłki po raz drugi podszedł Ryan Giggs. Pełniący obowiązki kapitana Walijczyk znów się nie pomylił i było już wiadome, że Manchester United tego spotkania nie przegra.
Manchester United 3 - 1 Tottenham Hotspur
Bramki: Giggs 58' (k.), 86' (k.), Nani 81' - King 70'
Man Utd: van der Sar - Rafael (Macheda 79'), Evans, Vidić, Evra (O'Shea 67') - Fletcher, Scholes, Giggs - Valencia (Carrick 60'), Nani, Berbatow.
Tottenham: Gomes - Assou-Ekott, Dawson, King, Bale - Bentley (Lennon 66'), Huddlestone, Palacios, Modrić - Pawluczenko (Crouch 75'), Defoe (Gudjohnsen 55').