zraniona miłość:(
D
laczego mi to robiszDlaczego mnie ranisz
Czy coś zrobiłam
Czy czegoś nie zrobiłam
Czemu niechcesz odejść
W mej pamięci utkwiłeś
Dlaczego muszę cierpieć
Przez jedną głupią młość
Placzego cię spotkałam
Placzego się zgodziłam
Placzego straciłam swoje
Drogocenne szczęśliwe chwile
Może dlatego ze nie wiedziałam
Ale teraz już wiem...
Dlaczego płaczę do poduszki
Dlaczego tak tęsknię
Dlaczego nadal marzę
Dlaczego cię kocham
Już wiem...
Czasem chciałabym mieć czarne oczy...
Takie puste które nie potrafią płakać...
Czasem chciałabym mieć martwe ręce...
Takie które nie potrafią ogrzać...
Czasem chciałabym mieć serce z kamienia...
Takie które nie potrafi kochać...
Czasem chciałabym być obojętna...
Na twoje czyny które potrafią zranić...
Czasem chciałabym nic nie widzieć...
Twoich, moich wad...
Czasem chciałabym nic nie słyszeć...
Słów które bolą przez które cierpię niekiedy...
Czasami chciałabym nie istnieć wcale...
Bo myślę że świat beze mnie byłby łatwiejszy i lepszy szczególnie dla Ciebie...
kochany kolego,
skarbie serca mego,
przestałes mnie kochać,
choć niewiem dlaczego,
czyż ci wierna nie byłam?
czy z innym chodziłam?
przysiegam na pieprz suchy,
na zdechłe karaluchy:
jesteś piekny jak kwiat róży,
tylko masz łeb zaduży,
usta slonia,
mordę konia,
nogi sarny,
słowem:
chłopak z ciebie marny
cisza i hałas
pustka i pełnia
bezradność i niezwykła siła
niesłyszalne wołanie o pomoc, ktora i tak nie nadejdzie,
dzień dłuży sie w nieskończoność
a noc złośliwie nie przychodzi.
a jest mi tak potrzebna,
bo to ona osłąnia moje łzy...
i w końcu błogie milczenie...
tysiące kropel ciszy spływających po szybie razem z łazami i deszczem...
i cisza, w ktorej słysze głos mojego sumienia...
i cisza, w ktorej słyszę płacz mojej duszy....
cisza...
znów porażka
tym razem nie lekka
ale ciężka i zimna...
znów łzy...
tym razem nie szczęścia
ale żalu i smutku
znów życie...
tym razem nie kolorowe
ale szare i smutne
w który nie ma miłości
jest tylko ból i cierpienie...
i znów ludzie pałający nienawiścią do siebie
i ja gdzieś w tym szarym tłumie...
nie poprawna, bo jeszcze kocham
Gdy spotykasz kogoś na swej drodze
Czasem Twe serce mocniej zastuka
Czasem tak mocno jakby w trwodze
Gdy jakaś miłość do niego puka.
Wchodzenie do serca człowieka nie boli
Nie pytasz nawet czy Ci pozwoli
Zastanów się jednak po co tam wchodzisz
Może mu w smutku zycie osłodzisz.
Może właśnie w tym sercu nie znanym
Znajdziesz Swe miejsce na stałe
Przeżycie może być niezapomniane
Gdy w posiadanie obejmiesz całe
Ale zawsze pamietaj! serce to świątynia
Tego kto tu mieszka, się nie zapomina
Jeśli zechcesz pośpiesznie to serce opuścić
Możesz boleśnie zranić i bardzo zasmucić