pomóżcie...
Hej.Niedawno bo jakiś miesiąc temu pisałam z pewnym chłopakiem.Myślałam ze nie bedziemy pisac ale jakos tak sie zlozylo ze pisalismy.Pewnego razu Go uraziłam a on po tym poszedł sie napić.Pił tak ze 3dni.Póżniej Go przeprosilam i bylo ok.Póżniej dowiedzial ze jest chory.To w pewnej cześci pzrezemnie...Niedawno dowiedział sie ze ma max 6 miesiecy zycia i sie zalamal.Zyl z tym niecaly tydzien az w koncu znowu Go urazilam i powiedzial ze ma dosc zycia i w sobote poszedl znowu na piwo.Pzeprosil mnie ze zyje i poszedl sie zabic...a gdy tak pisalisy okazalo ze go kocham.teraz on juz chyba nie zyje nie wiem tego napewno bo nie pisze do niego bo nr oddal kumplowi o on ma wylaczony tel...nie wiem co mam zrobic...przez cale zycie jak sie nie zabije
to bede zyla ze swiadomoscia ze przezemnie chlopak nie zyje a przeciez mial dopiero 23 lata-cale zycie przed soba...