25.03.2012
Opiskii . ; *
Nasza znajomość to rozsypane papierki. Bez ładu, bez sensu, połączona w dziwny sposób, opierająca się na zasadach amensalizmu.
Dziwne życie dziwnych ludzi.
Życie czasem wyskakuje ze zbiegami okoliczności, jakich żaden pisarz nie odważyłby się przelać na papier.
Chciałabym wiedzieć kto to by móc się go spytać, dlaczego mam taki scenariusz i czy ktoś jeszcze ma taki, to może bym się z nim spotkała i pomogli byśmy sobie nawzajem...
jednego dnia przyswajamy sobie wartości życia, a drugiego większą wartość ma dla nas śmierć. gramy w życie przybliżając i oddalając jakieś idiotyczne idee. wyrażamy swoje zadnie, które według nas nie jest warte niczego. tak powstaje nasze wyobrażenie życia. wszystko jest niczym, a my chcemy więcej.
I znów zacisne usta z smakiem przegranej . I znów zatrzymam łzę w oku . Czy ty musisz ranić mnie na każdym kroku ? Ja zawsze udaje że tego nie słyszałam ocieram łzę i znów próbuję zrobić fałszywy uśmiech .
Kocham patrzeć jak podziwiasz mnie z zazdrością! Kocham patrzeć jak mierzysz mnie wzrokiem! Kocham patrzeć jak męczysz się aby mi dorównać!.
Kiedy Ci nie zależy , mówisz ' Kocham ' bez zastanowienia , ale kiedy naprawdę coś czujesz , nie potrafisz tego tak po prostu powiedzieć . Dlaczego ? Bo wtedy życie byłoby za łatwe .
Niekiedy świat wydaję się tak prosty , że nie możemy w to uwierzyć . Potem nadchodzi moment , który rujnuje całą prostotę i pojawia się ona - miłość .
Napadł mnie. Miłością mnie napadł - tak po prostu. Bez pytania.
nie wiem, czy jutro będę mieć wystarczająco dużo sił, by wstać z łóżka, uśmiechnąć się do lustra i wmówić sobie, że dzisiaj będzie lepsze niż wczoraj.
stał na drugim końcu korytarza, szybko zbiegłam ze schodów. powiedział coś do swoich kumpli po czym skierował się na salę w której lada chwila miała rozpocząć się akademia. krzyknęłam Jego imię na co mimowolnie się odwrócił. złapałam oddech. - chwila, czekaj. - wybełkotałam. uśmiechnął się w końcu rzucając krótkie 'no co tam?'. zgarnęłam włosy z twarzy. - ostatni dzień, co? słuchaj, nie wyszło Nam, no. nie spróbowaliśmy, nie skorzystaliśmy na dobrą sprawę z szansy jaką dał nam los. trudno, żyje się dalej, nie? - wyrzuciłam z siebie z półuśmiechem. - ale kumple, do ostatnich dni. - dokończyłam, kiedy nie odpowiadał dłuższą chwilę. przytulił mnie do siebie powoli. - najlepsi kumple. - szepnął mi do ucha po czym wypuścił z uścisku i złapał panią, żeby dopracować szczegóły kwestii, jaką miał wygłaszać. a ja zostałam tam analizując to, czego przed chwilą doznałam odruchowo przytykając ucho na wysokości Jego serca. nie biło naturalnie. kumple, ta. jeszcze kumple, jeszcze.
Delikatność - potrafi zwalać z nóg bardziej niż cokolwiek brutalnego.
Dziwne życie dziwnych ludzi.
Życie czasem wyskakuje ze zbiegami okoliczności, jakich żaden pisarz nie odważyłby się przelać na papier.
Chciałabym wiedzieć kto to by móc się go spytać, dlaczego mam taki scenariusz i czy ktoś jeszcze ma taki, to może bym się z nim spotkała i pomogli byśmy sobie nawzajem...
jednego dnia przyswajamy sobie wartości życia, a drugiego większą wartość ma dla nas śmierć. gramy w życie przybliżając i oddalając jakieś idiotyczne idee. wyrażamy swoje zadnie, które według nas nie jest warte niczego. tak powstaje nasze wyobrażenie życia. wszystko jest niczym, a my chcemy więcej.
I znów zacisne usta z smakiem przegranej . I znów zatrzymam łzę w oku . Czy ty musisz ranić mnie na każdym kroku ? Ja zawsze udaje że tego nie słyszałam ocieram łzę i znów próbuję zrobić fałszywy uśmiech .
Kocham patrzeć jak podziwiasz mnie z zazdrością! Kocham patrzeć jak mierzysz mnie wzrokiem! Kocham patrzeć jak męczysz się aby mi dorównać!.
Kiedy Ci nie zależy , mówisz ' Kocham ' bez zastanowienia , ale kiedy naprawdę coś czujesz , nie potrafisz tego tak po prostu powiedzieć . Dlaczego ? Bo wtedy życie byłoby za łatwe .
Niekiedy świat wydaję się tak prosty , że nie możemy w to uwierzyć . Potem nadchodzi moment , który rujnuje całą prostotę i pojawia się ona - miłość .
Napadł mnie. Miłością mnie napadł - tak po prostu. Bez pytania.
nie wiem, czy jutro będę mieć wystarczająco dużo sił, by wstać z łóżka, uśmiechnąć się do lustra i wmówić sobie, że dzisiaj będzie lepsze niż wczoraj.
stał na drugim końcu korytarza, szybko zbiegłam ze schodów. powiedział coś do swoich kumpli po czym skierował się na salę w której lada chwila miała rozpocząć się akademia. krzyknęłam Jego imię na co mimowolnie się odwrócił. złapałam oddech. - chwila, czekaj. - wybełkotałam. uśmiechnął się w końcu rzucając krótkie 'no co tam?'. zgarnęłam włosy z twarzy. - ostatni dzień, co? słuchaj, nie wyszło Nam, no. nie spróbowaliśmy, nie skorzystaliśmy na dobrą sprawę z szansy jaką dał nam los. trudno, żyje się dalej, nie? - wyrzuciłam z siebie z półuśmiechem. - ale kumple, do ostatnich dni. - dokończyłam, kiedy nie odpowiadał dłuższą chwilę. przytulił mnie do siebie powoli. - najlepsi kumple. - szepnął mi do ucha po czym wypuścił z uścisku i złapał panią, żeby dopracować szczegóły kwestii, jaką miał wygłaszać. a ja zostałam tam analizując to, czego przed chwilą doznałam odruchowo przytykając ucho na wysokości Jego serca. nie biło naturalnie. kumple, ta. jeszcze kumple, jeszcze.
Delikatność - potrafi zwalać z nóg bardziej niż cokolwiek brutalnego.
Lubisz to?