13.12.2008
Nieznana mi więź...
Miałam chłopaka i wydawało się że nic nie zburzy naszego szczęścia....
Z biegiem czasu i upływem wielu wydarzeń wiedziałam że już go nie kocham- to koniec!!!
Dla wyrwania mnie z codzienności i rozterek po zerwaniu, ciocia zabrała mnie z rodzinką nad morze.
Mój kuzyn wziął ze sobą dwóch kolegów.... i był tam On - chłopak którego praktycznie znałam tylko z widzenia.
Wiedziałam ze podoba mi sie bardzo, ale dla niego bylam jak tysiac innych dziewczyn - niewidzialna.
Po powrocie często pisalismy do siebie smsy, widywalismy sie na imprezach bo mielismy wspolne towarzystwo....
Z czasem zrozumialam ze to nie jest juz znajomosc... ze znowu kogos pokochalam....
wiedzialam ze jest celem nieosiagalnym, lecz wyznalam mu co czuje....
Odpowiedz wogole mnie nie zaskoczyla : "moge zaoferowac Ci jedynie przyjaźń"....
I tak zostaliśmy przyjaciolmi.... pisalismy do siebie cale dnie.... wiedzielismy o sobie wszystko....
Ale ilosc i forma wspolnie spedzanego czasu nie byla juz tylko relacja przyjazni, czulam ze cos sie zmienia lecz on nigdy nikogo nie kochal .....
Teraz juz wiem ze mnie kocha... powiedzial mi to.... wszystko jest piekne lecz jest jedno ALE...
Nie jestesmy para bo on nie potrafi sie oswoic z mysla ze kocha, i ze musialby zmienic swoje dotychczasowe zycie ktore tak uwielbia.... nie chce na nim tego wymuszac.... dlatego szanuje jego decyzje zostania singlem...
Nie wiem co robić....
Żyć tym co jest i oswoić się z Chwilami wspolnego szczescia... czekac na jego decyzje co dalej...
Czy wycofac sie i choc nie bylo by to latwe... - zapomniec....
Dlatego chcialabym prosic wszystkich samotnych aby pomogli mi podjac ta decyzje...
Bo przeciez samotne serce zrozumie drugie....
Z biegiem czasu i upływem wielu wydarzeń wiedziałam że już go nie kocham- to koniec!!!
Dla wyrwania mnie z codzienności i rozterek po zerwaniu, ciocia zabrała mnie z rodzinką nad morze.
Mój kuzyn wziął ze sobą dwóch kolegów.... i był tam On - chłopak którego praktycznie znałam tylko z widzenia.
Wiedziałam ze podoba mi sie bardzo, ale dla niego bylam jak tysiac innych dziewczyn - niewidzialna.
Po powrocie często pisalismy do siebie smsy, widywalismy sie na imprezach bo mielismy wspolne towarzystwo....
Z czasem zrozumialam ze to nie jest juz znajomosc... ze znowu kogos pokochalam....
wiedzialam ze jest celem nieosiagalnym, lecz wyznalam mu co czuje....
Odpowiedz wogole mnie nie zaskoczyla : "moge zaoferowac Ci jedynie przyjaźń"....
I tak zostaliśmy przyjaciolmi.... pisalismy do siebie cale dnie.... wiedzielismy o sobie wszystko....
Ale ilosc i forma wspolnie spedzanego czasu nie byla juz tylko relacja przyjazni, czulam ze cos sie zmienia lecz on nigdy nikogo nie kochal .....
Teraz juz wiem ze mnie kocha... powiedzial mi to.... wszystko jest piekne lecz jest jedno ALE...
Nie jestesmy para bo on nie potrafi sie oswoic z mysla ze kocha, i ze musialby zmienic swoje dotychczasowe zycie ktore tak uwielbia.... nie chce na nim tego wymuszac.... dlatego szanuje jego decyzje zostania singlem...
Nie wiem co robić....
Żyć tym co jest i oswoić się z Chwilami wspolnego szczescia... czekac na jego decyzje co dalej...
Czy wycofac sie i choc nie bylo by to latwe... - zapomniec....
Dlatego chcialabym prosic wszystkich samotnych aby pomogli mi podjac ta decyzje...
Bo przeciez samotne serce zrozumie drugie....
Lubisz to?