Nie wiem co się ze mną dzieje...
Nie poznajesz mnie? Ja tak samo nie poznaje Siebie aż w głowie mi sie jeb*e od tych ludzi od Ciebie...
Byłem 3 lata z dziewczyną i NAGLE NI STĄD NI Z OWĄD ona zerwała podając powód że mnie już nie kocha...spotykalismy się jeszcze przez jakiś czas i jej zachowanie wskazywało na to że nadal mnie kocha....(juz kiedyś o tym pisałem ale powrócmy do sedna sprawy) i około roku jestem sam.....Mam lepsze dni i gorsze... Jest super i jest do dupy- brakuje drugiej osoby kogoś dla kogo będe najważniejszy na świecie i na odwrót.....
Więc chodzi o to że nie potrafie się opamietac..... w sensie że wystarczy że jakaś dziewczyna doprowadzi do pocałunku, zacznie flirtowac to ja nie stawiam oporu........NAWET JEŚLI TO NIE MAM SESNU ANI PRZYSZŁOŚCI podam jeden z wielu przykładów: byłem teraz na 10 dni w Lohr na wymianie z ochotniczej straży pożarnej i na imprezie usmiechałem się do takiej dziewczyny co mi się podobała i ona po pewnym czasie do mnie zagadała.......spotykalismy się i ona doprowadziła do pocałunku a ja???? Ja nie stawiałem oporu mimo że wiedziałem że to nie ma sesnu bo jestem tu na 10 dni tylko.....po pocałunku dosżło do poważniejszych spraw (nie do sexu)... po kilku dniach i wielu spotkaniach ona powiedziała że mnie kocha..........nawet jesli to tylko zauroczenie to nie powinienem do tego doprowadzic...
TYlko że nie potrafie się opamiętac.....po prostu trace głowę......opamiętanie przychodzi po fakcie.....wystarczy że dziewczyna zainicjuje i mój mózg się wyłącza..... BOJE SIĘ ŻE Z CZASEM MOGĘ KOGOŚ SKRZYWDZIĆ.....
Jakieś rady???