Jeśli to pocieszy to mam lepszy.....
Przyśnił mi się koniec życia,
Choć tyle dróg do przebycia.
Byłem martwy, tak beztroski,
W górze był już widok boski.
Tak przecudny, nieskażony,
Nie był niczym zbezczeszczony.
Aniołowie mnie witali,
Ze świętymi już czekali.
Zwiedli mnie do świata swego,
Nie brak było mi niczego.
Pokazali inne życie,
Chciałem zostać w dobrobycie.
Lecz niestety nieba koniec,
Zbudził mnie poranny ,,goniec”.
Dźwięk alarmu sny zabrało,
A tak pięknie już się działo.
Po powstaniu dobra mina,
Nowy dzień mi się zaczyna.
Budzi słońce, ślepiąc oczy,
Za to księżyc noc przytoczy.
Przypominam wtedy sobie,
Mam już niebo, tu przy Tobie.
Każdy dotyk, Twe spojrzenie,
Wprawia mnie wciąż w zachwycenie.
Każdy uśmiech, wyraz twarzy,
Niebo już mi się nie marzy.
Uczuciem serce wykarmię Twoje,
Mając Ciebie o nic się nie boję.
Korzystać ze szczęścia nim sen się powtórzy,
Nim Ciebie zabierze, na zawsze mnie znurzy….
Mimo tego co w wierszu nadal mam pecha do dziewczyn.....takie życie....