Ja, nowa klanowiczka :)
Siema siema. :)
Jestem nowa. :>
Podobno jak się komuś wygada, wyżali jest lepiej. Więc:
10 grudzień 2009- początek bajki bez dobrego zakończenia
21 maj 2010- data która utkwi mi w sercu do końca życia. Zerwał ze mną Pan X.
Od tamtej pory za nic nie mogę się pozbierać.
Na dodatek widzę się z Panem X dosyć często, bo chodzimy razem na siłownię i na basen.
Zwykle na początku spotkania jest miło (zachowujemy się w sumie jak para) ale wystarczy jedno zdanie wypowiedziane z jego ust "Ale wiesz że z tego nic nie będzie, bo Cię nie kocham. ?" i wszystko się psuje. Później zawsze płaczę. I tak w kółko.
Tak na marginesie odczuwam również wykorzystywanie finansowe. :) że tak ujmę :) Zawsze to ja za wszystko płacę, potrafię jednego wieczoru wydać na niego 100zł. Denerwuje mnie to trochę, bo nie wiele zostaje mi na własne wydatki. Ale ja go kocham i chcę dla niego jak najlepiej ...
Zwykle po rozstaniu zbierałam się szybko, a teraz... Nie ogarniam.
-Kocham Cię.
-Skąd wiesz?
-A skąd wiesz, że Cię dotykam?
-Czuję to.
-No właśnie...
Podajcie mi przepis na szczęście. !
Pzdr, Aranka :)