Hej :P To znowu ja :D - Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** | Fotka.com

Dla wszystkich samotnych serduszek...:***

Od ponad pół roku znam pewnych kolesi, R. i Ł. Ł. ma powodzenie u nas w szkole. Nie wiem czemu. Tzn. wiem, ale mnie jakoś to nie pociąga i nawet przez chwilę mi się nie podobał. Ale za to jest dobrym kumplem. Nie jest może przystojny czy wysportowany, ale jest zabawny, zorganizowany, dojrzały. Nie wiem czemu, ale to pociąga moje kumpele. Tzn. jego poczucie humoru też mi się podoba, ale i tak jest wg mnie za poważny i za nerwowy. Poza tym za często marudzi. Ok, ale nie o nim chciałam opowiadać.
Chodzi o R.
Jakoś tak się złożyło, że 'przyjaźnimy się pod przymusem otoczenia'. Na początku naszej znajomości było jeszcze ok. Miał czarne poczucie humoru i lubił żartami nabijać się z innych. Ale rzadko mu się to zdarzało, ogólnie był spoko, czasem nawet był słodki, kiedy udawał, że ma doła, bo 'my go nie lubimy'. Potem jednak coraz częściej zaczął cisnąć, zwłaszcza mi. Sama nie wiem czemu się na mnie uwziął. Ale nie widziałam, by innym tak dogryzał jak mi. Nie jestem osobą, która pozwala się poniżać i udaje że nic się nie dzieje. Więc odpowiadałam mu ciętą ripostą. I tak już pozostało. Mamy wspólnych znajomych i przyjaciół (R. od wielu lat przyjaźni się z Ł., tak jak ja od pewnego czasu), jesteśmy w tej samej paczce. Między nami była taka 'chemia', jak kiedyś Pirugiem i Augustinem (czy jak to się pisze),a teraz Pirugiem i Anną Muchą, tymi z YCD.
Wiem, że wielu osobom to irytowało, czasem zwracali nam uwagę, żebyśmy tak nie skakali sobie do oczu, ale nic więcej- tak jak w YCD, nasze kłótnie bywały zabawne, i często tylko nam się przysłuchiwano, z rozbawieniem.
Szczególnie irytujący był zimą, kiedy rzucał we mnie śnieżką z lodem. To bolało, ale dla niego liczyła się tylko zabawa. W końcu oświadczyłam, że jeśli jeszcze raz we mnie tym rzuci, to pożałuje. I akurat rzucił. Ale wyjątkowo niespecjalnie. Celował w moją kumpelę, ale trafił we mnie. Nie bolało, ledwo śnieżka musnęła moją rękę, ale ja się wściekłam, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do domu. Kumpela natychmiast mnie dogoniła, tak samo Ł., który po drodze wrzeszczał na R., że przecież mówiłam, że sobie nie życzę, by we mnie rzucano. Jestem uparta i nieobliczalna, o tym wiedzą wszyscy. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguję, ale jak sobie coś postanowię- nie ma ch* we wsi- zrobię wszystko, by dosięgnąć celu.
Jestem znana też z tego, że jestem zwariowana, znam się na żartach, ale czasami R. przesadza.
Tak więc wściekła poszłam do domu. A na dyscotece szkolnej (następnego dnia) R... przeprosił! To było dziwne. Nigdy mnie nie przeprosił, chociaż tyle razy się na niego i jego teksty denerwowałam. Nawet zatańczyliśmy na szybkim kawałku.
A niedawno pojechaliśmy na wycieczkę. Było tylko trochę lepiej niż zwykle dopóki... nie pokłóciłam się z Ł. Wtedy R. stał się nagle dla mnie miły, prawie jakbyśmy byli przyjaciółmi. Mówiono o nas wcześniej, że 'my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią'. A na wycieczce... Normalnie gadaliśmy o wszystkim i o niczym i było przyjemnie :P Kumpela potem mi wypominała, że ona od samego początku mi powtarzała, że między mną a R. coś będzie. Ale ja w to nie wierzę. Nie wyobrażam sobie mnie z R. Ba, nawet zwykłego przytulenia czy całusa w policzek sobie z nim nie wyobrażam! Ale rzeczywiście, zmienił się. Potem z Ł. się pogodziliśmy, ale i tak R. nie był już taki chamski. Obiecał, że się uspokoi i że będzie nad sobą panować. Od tamtej pory zdarzyło mu się coś głupiego jeszcze powiedzieć, ale się przyzwyczaiłam, tak samo jak on przyzwyczaił się do moich chamskich odpowiedzi. :P Tak się dobraliśmy i już xd
A 2 dni temu... on do mnie napisał SMSa. Czemu się nie odzywam. Szok. Popisaliśmy chwilę, a wczoraj.. znowu do mnie napisał, że jeszcze musi mnie trochę podręczyć. I znowu do późna w nocy ze sobą pisaliśmy. Ciekawa jestem, czy dzisiaj też napisze...xd
Problem też w tym, że moja dobra koleżanka się w nim zakochała nieszczęśliwie, a on zachował się jak ***, dawając jej nadzieję, potem olewając, a na koniec twardo jej mówiąc, że nie ma u niego szans. Teraz zachowuje się jak nigdy nic.. A ona go za to nienawidzi. Być może i ja w takiej sytuacji powinnam go znienawidzić, ale i tak nie łączyły nas nigdy dobre relacje (oprócz jednego momentu w naszej znajomości, kiedy dał mi założyć swoją bluzę w szkole). Tak więc to tyle xd
Ci inteligentni, co przeczytali do końca... Gratuluję! :D Jak myślicie, o co chodzi R.? xd Bo ja totalnie go nie kumam xd

Lubisz to?
konto usunięte
;** warto mieć marzenia ;P
10 Julio 2010
konto usunięte
Po łbie, olej go !
6 Junio 2010
POdoba ci się ? - to z nim bądź.. to twoje życie.. Jeżeli znudzi się wam wasz związek rozstańcie sie ale po koleżeńsku.. a nie tak jak to oni robią smsem.. albo później cię wyzywają.. ;** powodzenia ;**
6 Junio 2010