Bolesne wspomnienie - Dla wszystkich samotnych serduszek...:*** | Fotka.com

Dla wszystkich samotnych serduszek...:***

11.05.2011

Bolesne wspomnienie

Słuchając Muzyki Koleżanki Ani przy pomniała mi sie moja Historia.

 

Pozwolę sobie opisać bo może komuś sie to przyda i wyciągnie jakieś
wnioski jak ja.


Byłem w 3 klasie Technikum. Poznałem Pewną Dorotę na czasie dla samotnych.

Ona zza Poznania i dzieli nas ponad 500 km ale spróbowałem. Czemu nie.

Na początku mi nie zależało. Dałem jej dane do siebie i pocztę.

23 grudnia jakoś tak wyszło że wysłałem jej numer telefonu a ona wieczorem zadzwoniła.
Ja akurat chory za zapalenie oskrzeli ale od tego telefonu sie 3 letnia historia.

Od tego dnia ona do mnie dzwoniła do mnie w dzień w dzień. Godzina rozmowy minimum.
Zakochaliśmy sie w sobie. Od razu zacząłem odkładać kasę na wyjazd do niej. Trasa troche długa.
8 godzin jazdy pociągiem z przesiadkami. By u niej być wstawałem na pociąg przed 5 a potem
u niej byłem na 14. Pięknie ładnie cudownie bajkowo było. Ja przydałem jej rodzicom do gustu
a ona była tą jedyną. Jeździłem do niej co jakiś czas. Kiedyś przypadkiem będąc u niej jej
koleżanka dała mi swoja pocztę. Napisałem do niej a ona mi odpisała że to co ona mówi to tylko

bajka dla mnie. Nie uwierzyłem. Przecież było tak pięknie. Jej koleżanka mówiła ze mnie zdradza.

Ona mnie kocha. Jak niby ma zdradzać? A jednak.

w 3 rok znajomości udało mi sie przyjechać godzine wcześniej. Miała być sama.

Wiec postanowiłem zrobić jej niespodziankę.
Kwiaty, szampan. Wchodzę do domu, drzwi otwarte a gdy byłem w środku zastałem ją.

Ona ze swoim byłym sie kochała na kanapie. Szok, szał zdziwienie.

Wkurzony postanowiłem wrzucić na piechotę do poznania wzdłuż torów

a potem do siebie pociągiem. Nie pamiętam ile płakałem ale pamiętam ból.

Rozrywał mnie od środka. Gdy wróciłem do domu nie wiedziałem jak sie pozbierać ale

dobra przyjaciółka mi pomogła.

 

 

Dziś wspominam to z uśmiechem na ustach jako doświadczenie.

Ktoś musiał to przeżyć i nie żałuje bo dostałem porządną lekcje. Znalazłem pozytywy,

choć do tej pory to boli jak nie wiem.

 

 

 

Jeśli czytając to wyciągniecie jakieś wnioski to chwała wam:)

Ja sie nie poddałem mimo takiego ciosu. Jak potrzeba więcej coś opisać to priw.

 

PS Morał Taki. Nie poddawać się mimo że czasami los potrafi nas z nokautować.

 


Lubisz to?
konto usunięte
wiara nie ma początku... aby miała koniec:D
16 Mayo 2011
konto usunięte
Izabela, wszytko co ma początek ma też i koniec. wiara również..
15 Mayo 2011
konto usunięte
grunt to sie nie poddawac;) zycie czesto daje nam niezle w kosc,ale musimy wyciagac z tego wnioski i nie poddawac sie;) isc dalej przez to zycie z podniesiona glowa , wierzac,ze wszystko sie ulozy i,ze gdzies tam, ktos na nas czeka;) ^^
15 Mayo 2011