Był dla Niej wsparcie, ostatnim promykiem nadziei na lepsze jutro. Miał pokazać jej ten wielki świat.
Mieli wiele osiągnąć, chcieli iść razem przez życie. Nie udało się, On zniknął. A miał trzymać ją za rękę, przytulać czule i darzyć pocałunkami. Zawiodła się nie raz, dlatego bała się wejść do tego poraz kolejny. Pokochała Go z całe serca. W zamian dostała, łzy i samotność. Wiedziała, że nie ma ratunku, lecz dalej się łudziła. W końcu zapomniała, o szczęściu jakie straciła. Zaczęła na nowo interesować ją sukienka jaką założy, i jej włosy podczas wiatru.. Uśmiechała się. I nagle znów zjawił się On. Wszystko wróciło. Znów się zaczęło, pokochała Go na nowo. Dlaczego? Dlatego, że miał jedną wielką zaletę-był realny.
Był tak realny, że gdy dotykał jej twarzy, cała drżała. Jednak miała świadomość konsekwencji.