28 maja, pamiętasz? Nasze pierwsze spodkanie. Pierwsze godziny zawstydzenia, a jednocześnie błogiego uśmiechu, który wywoływałeś na mej twarzy. Pierwsze chwile, w których trzymałeś mnie za rękę i pierwszy pocałunek na koniec dnia. 29 maja, a ten dzień pamiętasz ? Jak dla mnie niezapomnieny. Jeden ze szczęśliwszych dni w życiu. Od tego dnia mogłam ze spokojnym sumieniem nazywać Cię tylko moim, od tego dnia mogłam się Tobą chwalić. Tak, dobrze przeczytałeś, chwalić. Bo uwierz, że moim zdaniem było czym. Zabawny, przystojny mężczyzna ze snów, od tamtego dnia był tylko mój, tylko dla mnie. I tak żyliśmy sobie błogo, aż musiałeś wyjechać pierwszy raz. Było to ciężkie, aczkolwiek najłatwiejsze rozstanie, przy następnym było już ciężej, ale nie zmieniajmy biegu wydarzeń. Więc wyjechałeś.. Nie było Cie 2 tygodnie, jakoś sobie poradziłam, byłma dzielna, bo obiecałam, że będę. Nasza pierwsza rozmowa przez skype, pamiętasz? Mówiłeś, że jak sie wtedy uśmiechnęłam poczułeś motylki, że od tamtej chwili byłeś pewien miłości jaką mnie darzysz. I wróciłeś ! W dzień Twojego powrotu odliczałam dosłownie nawet sekundy do spotkania z Tobą. Gdy było już tylko pare minut stałam na dworcu cała w skowronkach. Potem nasz pierwszy wyjazd, przełomowy dzień w naszym związku.I było tak pięknie przez pare dni, potem znów musiałeś wyjechać. Ale tylko na jeden dzień. Ja w tym czasie zawitałam do Koszalina, minęła jedna noc. Samotna noc w wielkim łóżku i satynowej pościeli, jedna noc i byłeś. Przyjechałeś i od razu wpadłam Ci w objęcia, nie chciałam z nich nigdy wychodzić. Spędziliśmy w tym Koszalinie 3 dni razem. 3 dni i 3 noce, w których byłeś ciągle. 3 noce z Tobą w satynowej pościeli, 3 dni z Tobą w pełnym uśmiechu. Dzień przed wyjazdem, pierwsza kłótnia, pierwsze łzy i pierwsze tłumaczenia.. Ehh. przeszłość, najczęstrzy powód do kłótni w naszym związku. Wróciliśmy 29 czerwca. Pierwszy miesiąc, romantyczna kolacja przy zupkach chińskich, pamiętasz? Te same ubrania co równy miesiąc temu. Znów pełnia szczęścia. I w tym szczęściu żyliśmy sobie, przerywały je tylko nieraz jakieś kłótnie, ale przy każdej najmniejszej sprzeczce uświadamiałam sobie jak bardzo Cię kocham i jak ciężko byłoby mi bez Ciebie. I wszystko się skończyło 12 stycznia. Przez tydzień nie potrafiłam nawet myśleć o czymś innym, w mych myślachy byłeś tylko Ty. Nie chciałam nikogo widzieć, z nikim rozmawiać. Chciałam Ciebie. Drugi tydzień też był ciężki, ale już łatwiej było mi się otrząsnąć. Potem z dnia na dzień coraz łatwiej. Teraz już nawet słucham piosenki, którą mi nagrałeś i nawet nie zakręca mi się łezka w oku. Ale to dlatego, że słyszałam, że jesteś bardzo szczęśliwy. I z tego powodu właśnie się cieszę. Przepraszam teraz za wszystkie moje błędy, bo chyba tylko na to czas mi został. Więc przepraszam z całego serca, przepraszam za kłamstwa, przepraszam za kłótnie, przepraszam za to, że nie miałeś do końca swobody. Ale przepraszając chciałabym Ci jeszcze podziękować. Dziękuję, że tyle szczęścia mi dałeś, dziękuję za miłość którą miałeś, dziękuję za uśmiech na twarzy, dziękuję za najlepsze 7 i pół miesiąc. I życzę Ci, abyś był najszczęśliwszym człowiekiem świata, bo właśnie tego dla Ciebie chcę.. Pamiętaj, że dalej Cię kocham ! Zawsze będę !