. . . . . . . . . .
Hej co tam u was słychać
bo ja jestem padnięta po rolkach
dopiero wruciłam z parku w Chorzowie
wy jeździcie na czymś ? ^^.
Hej co tam u was słychać
bo ja jestem padnięta po rolkach
dopiero wruciłam z parku w Chorzowie
wy jeździcie na czymś ? ^^.
Ah, zaczynam lubić poranki - nawet te poniedziałkowe. A jaki musi być warunek, bym je lubiła ? Najzwyczajniej w świecie - ton Jego głosu, nic więcej mi nie potrzeba. Obudził mnie o 6:45 dzwoniąc i namawiając do tego bym podniosła się z łóżka. Tak też zrobiłam - wstałam uradowana i wstąpując po drodze do pokoju Młodego, udałam się zrobić kawę. O dziwo zostałam zaskoczona - była tam jakaś panna, tak wiem - wtopa. O nic nie pytałam, tylko z uśmiechem podałam im kawę - wiem tylko tyle , że ma na imię Agata. Szybkim pędem się ogarnęłam i poleciałam do szkoły. Spóźniłam się na autobus, więc musiałam drałować na pieszo - było tak lodowato , że myślałam iż ręce mi odpadną. Po drodze oczywiście prawie zostałam ochlapana przez jakże cudownego kierowcę busa,eh. Dotarłam do szkoły chwilkę spóźniona. Lekcje mijały w miarę dobrze - miałam fazę na siedzenie z Łukaszem i kompletną wyjebkę na nauczycieli. No i się doigraliśmy - podczas gdy nauczyciel od historii streszczał nam szczegóły drugiej wojny światowej - my z Łukaszem w najlepsze byliśmy zajęci sobą - tj. jedzenie, śmianie się, pisanie smsów. Podczas gdy pisałam Dominikowi by przyszedł do mnie wieczorem - mój telefon wylądował w rękach nauczyciela. Wstałam jak poparzona - nikt nie ma prawa zabierać mi mojego telefonu. Grzecznie poprosiłam o zwrot mojej własności - nauczyciel mnie lekceważył dalej prowadząc lekcję. Powtórzyłam więc głośniej, później jeszcze głośniej i jeszcze - aż Łukasz zaczął mnie uspokajać. Nic nie pomogło - ani ja nie byłam ciszej, ani telefon nie był w moich rękach. W końcu wylądowałam u pedagog - cudownie. Powiedziała mi , że jeszcze jeden jakikolwiek wybryk i wylatuję z tej szkoły, bo wszyscy mają mnie dość. Dobrze wiedzieć - ale jesteśmy po równo, bo ja też dość mam tego budynku. Z chęcią pójdę do jakiegoś innego liceum. Marudziła mi chyba z godzinę, po czym dostałam telefon. A jakaż była moja radość, i jak szybko opadło mi ciśnienie i złość przeszła To jest rzecz materialna, której strzegę jak niczego w życiu - nienawidzę gdy ktoś obcy ma mój telefon w swoich łapskach. Była dziewucha Dominika nadal patrzy się na mnie krzywo - uh, jeszcze zapewne nie wie , że do siebie wróciliśmy. Ciekawe czy za to też do mnie wystartuje - yhym ta zapewne z koleżankami. Ogólnie szybko minęły mi lekcje. Umówiłam się z Kubą , że ma czekać na mnie pod szkołą i pójdziemy coś zjeść na miasto, bo nie chce Nam się gotować. Poszliśmy na pizzę i dowiedziałam się jakże cudownych rzeczy. Prawie się udławiłam kawałkiem pizzy, gdy Młody wywalił tekstem 'daj spokój, wiesz o Niej więcej niż ja. parogodzinna przygoda, tyle'. Ja zaniemówiłam, a On chyba ogarnął , że powiedział to głośno. Zapanowała dziwna cisza - szybko jednak ją zakończyłam mówiąc 'noo, rozumiem' , i jak najszybciej zmieniając temat. Nie znałam Kuby od tej strony, no ale - jak kto woli. Po obiedzie udałam się na tańce - noga nadal bolała mnie dość mocno. Nie szedł mi układ ani trochę, a przecież niedługo występ. Nie dałam rady - i ból nogi, i brak skupienia. Tomek non stop się na mnie darł, i słusznie. Byłam dziś beznadziejna. Skończyliśmy po około godzinie, bo najzwyczajniej w świecie powiedziałam mu , że dziś gówno ze mnie będzie. Postanowiłam wrócić do domu na piechotę - chciałam odreagować cały ten stres, którego nabawiłam się na tańcach - chyba pierwszy raz w życiu. Zawsze to tam chodzę by się odpręzyć, a dziś? Szkoda słów. W domu byłam około 17. Zabrałam się za referat z fizyki ,którey odkładałam na ostatnią chwilę, i nie wiadomo kiedy zastał mnie wieczór. Gdyby nie telefon od Dominika który wyciągnął mnie na spacer - nie zauważyłabym chyba nawet jakby to była północ - ah tak, nauka wciąga haha. Ogarnęłam się i wyszłam do Dominika, który czekał już przed blokiem. Poszliśmy na dłuuugi spacer po osiedlu - zimno było bardzo, ale to nie ważne - ważne było to , że On był obok. Sporo rozmawialiśmy o całej sytuacji. Oboje mieliśmy do siebie dużo żalu, jednak wiem , że to ja byłam tą bardziej winną. Przecież to moje serce pokochało dwóch facetów na raz, i to ja popełniłam błąd. Jednak w miarę to ogarnęłam, i jest dobrze tak jak jest. Cieszę się , że mam Go znów obok , że mogę czuć dotyk Jego dłoni i oddech, a co najważniejsze - mogę czuć bicie Jego serca - serca, które teraz bije w idealnym rytmie. Wróciliśmy do domu jakoś przed północą - nie powiem, dość długo spacerowaliśmy - jeszcze w międzyczasie spotkaliśmy znajomych, więc trochę się zagadaliśmy. Teraz właśnie skończyłam fizykę, i spadam, bo Domnik zaraz wyjdzie spod prysznica. Branoc.
Lubicie święta?
nie piszę, że te teraz wielkanocne, ale wszystkie jakie istnieją?
Jakie Wam przypadają najbardziej do gustu?
Jak dla mnie to te dni świąteczne to wielkie udawanie, że w rodzinach jest dobrze, wspaniale itp.
Takie sztuczne to wszystko i na pokaz dlatego ja nie jestem za obchodzeniem świąt jakichkolwiek.
Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.
Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.
Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galileja.
Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.
Wesołych świat ;))
gdy straciliście bliską osobe to po jakimś czasie wasz ból sie zmniejszył gdy wspominaliście ją ? ehh bo mi nie ; ( straciłam tate gdy miałam 6 lat ;( teraz mam prawie 15 wiec to było 9 lat temu. ale mój ból sie nie zmniejszył :( . też też tak macie?
gdy straciliście bliską osobe to po jakimś czasie wasz ból sie zmniejszył gdy wspominaliście ją ? ehh bo mi nie ; ( straciłam tate gdy miałam 6 lat ;( teraz mam prawie 15 wiec to było 9 lat temu. ale mój ból sie nie zmniejszył :( . też też tak macie?

Koh 4,9-12
"Lepiej jest dwom niż jednemu, gdyż mają dobry zysk ze swej pracy. Bo gdy upadną, jeden podniesie drugiego. Lecz samotnemu biada, gdy upadnie, a nie ma drugiego który by go podniósł. Również gdy dwóch śpi razem, nawzajem się grzeją; jeden natomiast jakże się ogrzeje? A jeśli napadnie ich jeden, to dwóch przeciwko niemu stanie [...]."
Jetsem sam od bardzo dawna i jakoś nie zapowiada się by się to zmieniło w najbliższym czasie... czy ja mieże za wysoko czy to może ja jestem beznadziejny ;(
Niewiem co czynić gdy znajduję sie w towarzystwie pięknej Kobiety, język mi sie plącze, pocę sie niewiem co mówić a przecież nie należe do ludzi nieśmiałych... jak tak dalej pójdzie to uczynie coś ekstremalnie głupiego, tylko po co... to problemów nie naprawi ;(
Siemanko Ludziska ;D
Nie uwierzycie xD wczoraj sie odwazylam i spotkalam sie z kolesiem xD Balam sie jak cos ale wydal sie spoko i wogole chce kontynuowac znajomosc ;D tylko ze ja mam ten chole** problem z zaufaniem wrr... i adrhd juz dostaje z tym nio ale coz zrobic mam ... brak pomyslow :(
Pamiętajcie nauczmy się miłości
By nie uczyć się życia w samotności.

-Wiesz co chyba dorosłam.
-Po czym tak uważasz?
-Bo po raz drugi zaczynam doceniać miłość którą On mi dał. Którą uszczęśliwić Mnie chciał.
-No tak ale już za późno...
1 spotkanie...:(
wczoraj byly jego 18ste urodziny, zaluje ze bnie poszlam a przeciez tak zapraszal.Z drugiej strony tam przeciez byli jego znajomi, jego rodzina a ja nikogo nie znam, nawet jego samego:( A jakby chcial mnie pocalowac? Bylby to najpiekniejszy pierwszy pocalunek.Ale ja nawet w sumie nie wiem jak on wyglada musze zadzwonic zapytac jak tam po zabawie.
- Hallo Kamil?
- Tak a kto mowi?
- Marti czesc co slychac jak po imprezce?
- czesc ej sory ale jestem niewyspany i na kacu i ciezko [rzychodzi mi rzumienie slow mozesz zadzwonic ok 15?
- ah pewnie ze tak spoko to narazie
- narka ej a to twoj nowy nr?
- chwilowo tak mozesz zapisac
- ok do do 15
Kilka slow zaspanego glosu a jednak usmiech zagoscil na mojej twarzy . Zadzwonie, pewnie ze zadzwonie uwielbiam jego glos! Juz wiadomo dlaczego mowia na niego KARMEL. Glos ma slodki jak , jak, jak cukierek! Tak to moj Karmelek-cukierek.
Minuta za minuta godzina jedna i kolejna .Wybila 13 jeszcze dwie i znowu go uslysze...Retyy co to ? Moj telefon dzwoni o rany to ON!!!
-Halo
- Czesc przepraszam ze nie bylem w stanie gadac troche za duzo wczoraj wypilem i bardzo pozno poszedlem spac.
-No tak to chyba normalne miales przeciez 18 stke! Impreza udana?
- Bardzo szkoda ze nie moglas przyjsc
- Jasne ze szkoda. JAkbym miala kase na prezent, inna mame ktora puszczalaby mnie wieczorami, blizej do ciebie i w sumie jakbym cie poznala wogole to z wielka checia bym poszla, a tak to w sumie nic strasznego sie nie stalo przeciez dobrze sie bawiles
- Mowilem przeciez zebys nic nie kupowala. Moglas przyjsc miloby bylo .
- A powiedz mi wogole co ty dzisiaj robisz?
- W sumie to nic siedze w domu z babcia
- Ej a co powiesz na to zebysmy sie dzisiaj zobaczyli? ani ty ani ja nie mamy zadnych specjalnych planow na dzis?
- EEEE pewnie a o ktorej.
- za godzinke?
O RANY jest niesamowity!!! Boze jak ja wygladam? Cholerny deszcz!
EHHH 5 LAT Z TYM FACETEM I TERAZ ...........................PUSTE SERCEEEEEEE